Human Resources,  Rekrutacja

Rekrutacyjne koszmary: Wizja przyszłości, czyli gdzie widzimy siebie za 5 lat…

Jesteśmy na rozmowie o pracę. Trochę spięci, ale atmosfera wydaje się być dobra. Podczas rozmowy opowiadamy o swoim doświadczeniu, wykształceniu, zainteresowaniach. O czymś, co wykuliśmy „na blachę”, żeby dobrze się zaprezentować lub o tym, co lubimy robić, więc de facto nie potrzebujemy szczególnego przygotowania, ponieważ i tak wyrażamy to z pasją. Jednym słowem – idzie gładko. Wydaje się, że wszystko przebiega zgodnie z planem i pada pytanie „Gdzie widzi się Pan/i za 5 (czy tam ileś) lat?”. Co wtedy?

Biorąc pod uwagę obecną sytuację w Polsce i na świecie żartobliwie można by odpowiedzieć „Poza domem” 🙂 Wbrew pozorom jest to pytanie podchwytliwe i przez spore grono osób kwestionowane. Zarówno rekruterzy, jak i kandydaci powinni wiedzieć po co to pytanie jest zadawane. Od tego zależą bowiem odpowiedzi kandydatów i wnioski wyciągnięte (oby prawidłowo i celnie) przez rekruterów. Musimy to pytanie zrozumieć, podobnie jak cel, który temu pytaniu przyświeca.

Cel pytania

Celem pytania, które wbrew pozorom często pada podczas rozmowy kwalifikacyjnej, NIE jest sprawdzenie naszej pomysłowości i umiejętności „rzucenia” czymś na poczekaniu. Chodzi o poznanie naszych ambicji, celów, motywacji, lojalności, sposobu wypracowania sobie ścieżki kariery. Jest to także sposób na weryfikację zbieżności celów, planów i możliwości firmy z oczekiwaniami kandydatów.

Przygotowanie

Niezależnie od tego, czy szanse na trafienie tego pytania podczas rozmowy wynoszą 30%, 50%, czy 99%, powinniśmy mieć przygotowaną odpowiedź. Nie chodzi tu, moi Drodzy o to, żeby pokazać się ze strony „nic mnie nie zaskoczy i niczym mnie nie zagniesz”, ale że faktycznie mamy pomysł na siebie, swoją pracę i przyszłość.

Jeżeli rozmowa jest dobrze i umiejętnie prowadzona przez obie strony, tego pytania można uniknąć. Dlaczego? Ponieważ wszystko zostanie przekazane dużo wcześniej. Kwestia przygotowania do rozmowy. Jeżeli nie jesteśmy pewni, że opowiadając o wykształceniu, doświadczeniu, zainteresowaniach przeplatanych i okraszonych naszymi ambicjami, sukcesami, planami, opowieściami o kamieniach milowych, etc. jest wystarczająca i wyczerpuje temat, warto przygotować sobie przemyślaną wypowiedź. Zastanówmy się wcześniej na podstawie informacji o firmie, o stanowisku, czy nam to odpowiada. Czy wartości (teraz dość mocno transparentne w wielu firmach) przez firmę wyznawane, jej kultura organizacyjna będzie dla nas dobrym środowiskiem pracy. Skoro aplikowaliśmy, wydaje się, że tak 🙂 Powinien wtedy zarysować nam się obraz, wizja nas samych w tej konkretnej organizacji. Możemy wysnuć jakieś plany, że mogłoby być tak, czy inaczej za jakiś czas.

Jak odpowiadać

Umiejętna, przemyślana, wyważona. Prawdziwa i szczera. Taka powinna być nasza odpowiedź na zadane pytanie. Oparta na naszych odczuciach. W końcu kto wie lepiej, niż my sami, co, kiedy, gdzie i z kim chcielibyśmy robić? 🙂 Połączmy to, co wiemy o firmie i stanowisku z wizją nas samych gdzieś/kiedyś/z kimś. Jeżeli czujemy, że stanowisko i kultura organizacyjna firmy nam odpowiada, utożsamiamy się z jej misją i celem, szukamy stabilizacji – śmiało. Mówmy o tym. I jeżeli gdzieś się rozmijamy, to też o tym mówmy. Nie bójmy się.

Powiedzmy, że to, co do tej pory robiliśmy i co chcielibyśmy robić dalej. W jakim kierunku się rozwijać. Jakie są nasze cele. Czy chcemy obrać ścieżkę eksperta i awansować poziomo, czy ścieżkę menedżerską z awansem pionowym. Powinniśmy opisać, co chcemy osiągnąć w pracy, o którą się ubiegamy oraz nasze nadzieje związane z tym właśnie stanowiskiem. Musimy pamiętać, żeby nasza odpowiedź była realistyczna, możliwa do zrealizowania, a przy tym ambitna. Niech nasza odpowiedź będzie dla rekrutera drogą na mapie, którą dążymy do skarbu. Tym skarbem jest dla nas samych wizja pracy (subiektywnie) idealnej.

Zmienne (nie)zależne

Musimy wziąć pod uwagę fakt, że tak na dobrą sprawę nigdy w 100% nie przewidzimy tego, co się faktycznie stanie. Nie przewidzimy, jak zachowają się ludzie w naszym otoczeniu, jak zachowa się klient, przełożony. Jak zachowa się rynek, branża, konkurencja. Jak zachowamy się my sami. Jakie będą okoliczności naszej pracy, kwestie oddziałujące bezpośrednio na nas, firmę, rynek.

Wszystko na pierwszy rzut oka może wydawać się dobre, fajne, motywujące. Aczkolwiek musimy ZAWSZE pamiętać, że chodzi też o to, żeby dobrze się sprzedać. Każdej ze stron. Rekruter zawsze może coś „naciągnąć”, podobnie jak my sami opowiadając o swojej karierze. Może zaistnieć przysłowiowa „chemia”. Pytanie tylko, czy wystarczy różnych związków i reakcji, żeby to wszystko podtrzymać i żeby faktycznie „wypaliło”.

Zmienne zależne od nas w jakimś stopniu (relacje ze współpracownikami, klientami, etc.), czy też nie (działania konkurencji, rynkowe wahania itd.) – zawsze powinniśmy mieć na uwadze. Pamiętać, że choćbyśmy bardzo chcieli, to nigdzie (niestety) idealnie nie jest i raczej nie będzie.

#staystrong i #thinkhappy i nie zapominajcie przy tym, że #myjemyrece 🙂 Lepsze dni jeszcze przed nami! Śledźcie nas! 😉

Absolwent Wydziału Zarządzania Akademii Górniczo - Hutniczej na kierunku Zarządzanie, specjalizacja: Zarządzanie Kadrami Przedsiębiorstw oraz studiów podyplomowych na kierunku HR Business Partner. Praktyk w dziedzinie headhunting'u (direct search&executive search), rekrutacji wolumenowej, pośrednictwa pracy w aktywizacyjnych projektach UE. Ponadto szkoleniowiec w obszarze kompetencji miękkich HR i rekrutacji.